„Czekam na brawa”


Mam małe ręce, i małe oczy
Każdy mój oddech ktoś liczy w nocy
W dzień spotykają mnie same kłopoty
Jakbym coś robił z wielkiej głupoty
 
Zrobiłem coś — spójrz, mamo, tato
Zamiast pochwały słyszę zaś za to
„Nie ruszaj”, „zostaw”, „źle to robisz”
„Uważaj”, „później”, „teraz nie możesz”

A ja tak bardzo chciałem tylko
Pochwał i braw  i to bardzo szybko
Więc cichuteńko w kąciku szlocham
Tylko dla tego że was mocno kocham  

Czekam na brawa, choćby ciche
Na jeden uśmiech, znak że żyję
Zamiast oklasków — tysiąc „nie”
Czy tak wyglądać ma każdy dzień?

Czekam na brawa - należne sądzę  
Za to, że wstałem, że wreszcie chodzę
Że stoję już na jednej nodze
A wy gniewacie się na mnie srodze

Na każdy błąd kręcicie głową
Sukcesy skrzętnie bokiem obchodzą
Gdy się przewrócę — „trzeba uważać”
Gdy stoję prosto — gdzie są te brawa

Mówią: „zrozumiesz, gdy dorośniesz”
A ja zaś czuję, że bunt we mnie rośnie   
Na połajanki jestem jeszcze za mały
Dlatego czekam choć małej pochwały

Od tych problemów rośnie żalu góra
Bo cisza bardziej boli niż największa bura
Ja na nikogo się nie gniewam
I w sercu swą piosenkę śpiewam

Czekam na brawa, choćby szeptem
Nawet skinienie dobrym gestem
Na nic się moje dobre chęci  zdały
Regulamin dajecie, zamiast pochwały 

Czekam na brawa, choćby fałszywe
Nie muszą głośne ani bardzo żywe
Wystarczy jedno „widzę cię”
Zamiast mi mówić ciągle nie

Wtedy gdy klaszczą, rosną mi skrzydła
Słodkie to dla mnie niczym powidła
Bardzo się staram i stale próbuje
Czy świat mnie w końcu zaakceptuje

Czekam na brawa, na aplauz cichy  
Nie za ideał, a za pół wzorca
Tymczasem nie, krzyczy mój dozorca 
Wpychając mnie do małego kojca

Czekam na brawa — na małą pochwałę
Po każdych brawach rosnę niebywale
Gdy braw nie słyszę tracę grunt
Stąd u mnie rośnie ciągle bunt

To że kochacie dobrze wiem przecie
Mówicie że jestem jedyny na świecie
Więc oczekuję choć małych oklasków
Nie ciągłych pouczeń zakazów i wrzasków
  


Contact Us / Kontakt z nami
skaner@skaner.net / +1 519 641 8894