Coroczne zebranie międzyorganizacyjne służy w London przedstawieniu sprawozdań z działalności w roku minionym i ustaleniu terminów na rok bieżący. Próby sygnalizowania innych spraw, istotnych dla poszczególnych organizacji albo dla Polonii jako grupy, najczęściej do niczego nie prowadzą. Tak było przed kilku laty z apelem pana Bolesława Lidzbarskiego z SPK, by zająć się uporządkowaniem gromadzonych przez niego różnorodnych świadectw działania Polonii w London, tak było i tego roku, gdy przedstawicielki Cracovii ogłosiły, że zespół przygotowuje się do udziału w Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych w Rzeszowie.
Zarząd Cracovii, tańczącą młodzież i jej rodziców czeka duży wysiłek.
Nie tylko trzeba przygotować program, ale i pieniądze. Wprawdzie uczestnicy festiwalu koszty podróży pokryją z własnych kieszeni, to nie dziwi, że zarząd chciałby zdobyć fundusze na opłacenie kosztów pobytu w wysokości $350.00 od osoby (w planie jest wyjazd 20-osobowej reprezentacji). Uczestnicy zebrania usłyszeli też, że londońskie Ogniwo Federacji Polek w Kanadzie już wcześniej złożyło deklarację sfinansowania wyjazdu jednej osoby, po czym... na sali zapadła cisza.
Zrozumiałe, że nikt nie mógł niczego obiecać bez porozumienia z członkami swoich organizacji, ale zadziwia mnie - od lat niezmiernie - że nikt nie był też w stanie chociaż takiej odpowiedzi wyartykułować.
Nie zaproponowano paniom z Cracovii, by np. spotkać się za miesiąc, aby przedstawić im stanowisko organizacji; nie usłyszały też, że jeśli jakaś organizacja nie dysponuje pieniędzmi, to przyjdzie na takie spotkanie z pomysłem, gdzie Cracovia może pieniędzy poszukać...
Do festiwalu coraz bliżej. Tym, którzy mają kłopoty z pamięcią, przypomnę, że nie ma chyba polonijnej uroczystości w London bez udziału Cracovii. Tańcząca młodzież jest tu ciągle potrzebna (nie widać, by ktoś miał inny pomysł na uatrakcyjnienie akademii czy bankietów), więc może byłoby dobrze nie tylko oczekiwać występów, ale i raz na ileś tam lat pomóc? To przybliża.
Jolanta Pawluk