W długie zimowe wieczory, gdy byłem jeszcze dzieckiem, ojciec czytał mi - i rodzeństwu - różne książki i opowiadał przeróżne historie. Czasem było to coś z “dorosłej” literatury, co dostosowywał do naszego wieku, a czasem były to historie z życia wzięte - dla nas nie było wtedy ważne, co jest rzeczywistościa, a co fikcją, po prostu zamienialiśmy się w słuch i chłonęliśmy jego opowieści.
Jedna z tych historii wróciła do mnie całkiem niedawno, po latach zapomnienia. Była tak nieprawdopodobna, że chyba z czasem schowałem ją głęboko w pamięci, gdzieś obok legend o dawnych, dawnych dziejach... (bo przecież nie wchodzi w grę to, bym swemu ojcu nie wierzył). Otóż ojciec opowiedział nam, jak to kiedyś w mroźny zimowy wieczór do drzwi jego dziadka zastukał obcy staruszek. Prosił o nocleg. Czasy były jeszcze takie, że wędrowcom nie odmawiało się gościny, więc przybysza posadzono do kolacji. A ten opowiedział wówczas o swej niesłychanej tułaczce, o głodzie i chłodzie Syberii. I o tym, jak się tam znalazł.
Na Syberię został zesłany za udział w powstaniu styczniowym. Przetrwał - dzięki silnemu zdrowiu i umiejętności dostosowania się do nowych, trudnych warunków. Uważał się za szczęśliwca, gdyż udało mu się stamtąd wrócić do Polski.
Zaraz padły pytania o to, skąd pochodzi, bo i z tego domu... Nie musiał odpowiadać - za odpowiedź wystarczyły łzy, spływające po jego policzkach... Wrócił po sześćdziesięciu latach tułaczki.
Mój ojciec był wtedy dzieckiem, ale mówił nam, że zapamiętał go chodzącego po wsi, witanego z wielkim szacunkiem, zapraszanego do wszystkich domostw, poważanego za udział w powstaniu, trudy zesłania i mądrość życiową. Mimo ciężkich przeżyć stryj zachował spokój i pogodę ducha, ale przede wszystkim dziękował Bogu, że ojczyzna jest wreszcie wolna, a on - po latach - znalazł się w rodzinnym domu.
Ta ojcowska opowieść ożyła we mnie na nowo, gdy podczas ostatniego pobytu w Polsce odwiedziłem rodzinną kolebkę - Żochy Stare, w pobliżu których znajduje się cmentarz z grobem Grzegorza. Napis na nagrobku głosi:
ś.p. Grzegorz Żochowski
ur. 9 III 1843 r. - zm. 15 IV 1926
Bohater Powstania Styczniowego 1863
Ojczyźnie poświęcił swoje życie
Z Syberii powrócił po 60-letnim pobycie
Gdyby nie ta tablica, dawną opowieść ojca nadal traktowałbym tak samo jak legendę o Lechu, Czechu i Rusie. A może legendzie brakuje jedynie tablicy?
Tadeusz Żochowski